Sobolewski: Nikt nie ma tylu zdjęć z „Hitlerem moskiewskim”, co Tusk. O różne zarzuty, które Donald Tusk stawia rządowi PiS, był na antenie Polskiego Radia 24 pytany sekretarz generalny
Na wstępie Wildt przytacza zapiski Himmlera z jednego dnia – 12 lutego 1943 r. „8.00 wstałem, 9.00 pracowałem, 10.00 wyjazd z Hochwald (Wysoki las - w czasie wojny polowa kwatera Himmlera
Z naszej strony był premier, Jacek Merkel i ja, a z drugiej — Kaczyński, Maciej Zalewski i Krzysztof Żabiński. Zalewski zachowywał się bardzo arogancko, trzymał nogi na stole.
Find many great new & used options and get the best deals for Przy stole z Hitlerem - Postorino Rosella at the best online prices at eBay! Free shipping for many products!
. Inicio Descripción Międzynarodowy bestseller oparty na prawdziwej historii z czasów II wojny światowej. Rodzice dwudziestosześcioletniej Rosy Sauer odeszli, a jej mąż Gregor walczy na wojnie. Zubożała i samotna podejmuje decyzję opuszczenia rozdartego wojną Berlina, by zamieszkać z teściami na wsi. Wydaje jej się, że znajdzie tam schronienie. Pewnego ranka do drzwi pukają esesmani, aby oznajmić jej, że została powołana do bycia testerką Hitlera: trzy razy dziennie ona i dziewięć innych kobiet udają się do tajnej siedziby Hitlera w Wilczym Szańcu, aby próbować jego potraw, zanim on to zrobi. Zmuszone do jedzenia tego, co mogłoby je zabić, degustatorki zaczynają dzielić się na dwie grupy: fanatyczki lojalne Hitlerowi oraz kobiety takie jak Rosa, upierające się, że nie są nazistkami, pomimo że każdego dnia ryzykują własne życie dla Hitlera. W pewnym momencie wszyscy zaczynają się zastanawiać, czy stoją po złej stronie historii. Przy stole z Hitlerem budzi prowokacyjne pytania o współudział w zbrodniach, poczucie winy i przetrwanie. ver más Detalles del producto Formato Paperback | 336 páginas Dimensiones 135 x 202 x 24mm | 345g Editorial Ciudad/País de publicación Poland Idioma Polish ISBN13 9788328071384 Ranking en los libros más vendidos Opiniones de clientes ( opiniones) 3,54 de 5 estrellas 5 16% ( 4 37% ( 3 35% ( 2 10% ( 1 2% (309) Opiniones de clientes de Goodreads Goodreads es el sitio más grande del mundo para lectores con más de 50 millones de opiniones. Te mostramos millones de opiniones de clientes de Goodreads en nuestro sitio web para ayudarte a seleccionar tu siguiente libro. Cerrar X
Sklep Książki Literatura piękna obca Przy stole z Hitlerem (okładka miękka) Wszystkie formaty i wydania (3): Cena: Opis Opis Międzynarodowy bestseller oparty na prawdziwej historii z czasów II wojny dwudziestosześcioletniej Rosy Sauer odeszli, a jej mąż Gregor walczy na wojnie. Zubożała i samotna podejmuje decyzję opuszczenia rozdartego wojną Berlina, by zamieszkać z teściami na wsi. Wydaje jej się, że znajdzie tam schronienie. Pewnego ranka do ich drzwi pukają esesmani, aby oznajmić jej, że została powołana do bycia testerką Hitlera: trzy razy dziennie, ona i dziewięć innych kobiet udają się do tajnej siedziby Hitlera w Wilczym Szańcu, aby próbować jego potraw, zanim on to zrobi. Zmuszone do jedzenia tego, co mogłoby je zabić, degustatorki zaczynają dzielić się na dwie grupy: fanatyczki lojalne Hitlerowi oraz kobiety takie, jak Rosa, upierające się, że nie są nazistkami, pomimo tego, że każdego dnia ryzykują własne życie dla Hitlera. W pewnym momencie wszyscy zaczynają się zastanawiać, czy stoją po złej stronie historii. Przy stole z Hitlerem budzi prowokacyjne pytania o współudział w zbrodniach, poczucie winy i przetrwanie. Powyższy opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: Przy stole z Hitlerem Autor: Postorino Rosella Tłumaczenie: Kwiecień Tomasz Wydawnictwo: Wydawnictwo Język wydania: polski Język oryginału: włoski Liczba stron: 336 Numer wydania: I Data premiery: 2019-10-02 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 204 x 148 x 47 Indeks: 33312606 Recenzje Recenzje Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane
Dziś mało kto pamięta, że Piłsudski nie mając zaufania do chwiejnych sojuszników z Zachodu, próbował dogadać się z dwoma największymi wrogami – Trzecią Rzeszą i ZSRR. "Niemcy orędownikiem pokoju w Europie” – tak brzmiał tytuł wykładu przygotowanego przez Josepha Goebbelsa w czerwcu 1934 r. podczas jego wizyty w Polsce. Ponad pół tysiąca osób zgromadzonych na sali, wśród których znajdował się premier Leon Kozłowski, ministrowie i dyplomaci, musiało być mocno skonsternowanych, gdy minister propagandy wychwalał niemiecką gospodarkę, pierwszy obóz w Dachau i zachęcał polski rząd, by wzorem nazistów zakneblował usta opozycji. Stawianie NSDAP w roli orędownika pokoju brzmiało jak ponury żart, tym bardziej że kiedy 30 stycznia 1933 r. Hitler został kanclerzem Rzeszy, obecny na sali Goebbels zarzekał się, że „jeśli zdobędziemy władzę, nie oddamy jej nigdy, chyba że zostaniemy wyniesieni z naszych gabinetów jako trupy”. Schorowany Piłsudski nie był obecny na odczycie. Goebbels odwiedził go później w jego gabinecie. Marszałek dowcipkował i sypał anegdotami. „Jowialny i szarmancki. Wielki człowiek. Fanatyczny Polak!” – odnotował Niemiec w dzienniku. Osobliwa wizyta Goebbelsa w Polsce była efektem paktu o nieagresji, podpisanego z Niemcami 24 stycznia 1934 r. Co ciekawe, półtora roku wcześniej – 25 lipca 1932 r. – taki sam dokument Polacy podpisali z Sowietami. Dziś mało kto pamięta, że Piłsudski nie mając zaufania do chwiejnych sojuszników z Zachodu, próbował dogadać się z dwoma największymi wrogami – Trzecią Rzeszą i ZSRR. „Nie tylko poprawił w znaczący sposób stosunki z obydwoma wrogami, których do niedawna łączył sojusz wymierzony przeciwko Polsce, nie tylko wbił klin pomiędzy nich, ale co więcej, doprowadził do tego, że z każdym z tych państw Polska miała lepsze relacje aniżeli one pomiędzy sobą” – pisze dr Krzysztof Rak w swojej najnowszej książce „Piłsudski między Stalinem a Hitlerem”. Wojna światów Bezpośrednim następstwem porozumienia z 1934 r. było chwilowe ocieplenie stosunków między Polską a Trzecią Rzeszą. Na uwagę zasługuje zwłaszcza układ prasowy, zobowiązujący obydwa kraje do „sterowania publiczną komunikacją w duchu przyjaźni”. Unikano słowa cenzura, choć o nią tak naprawdę chodziło. W związku z nagłym zwrotem w relacjach polsko-niemieckich zaczęto kłaść nacisk na propagandę materiałów opisujących sąsiada w pozytywnym świetle. W Trzeciej Rzeszy za odpowiedni przekaz osobiście odpowiedzialny był Goebbels. Na jego rozkaz gestapo tępiło krnąbrnych dziennikarzy, a niepokorne teksty szybko przykrywano materiałami propagandowymi. Z dnia na dzień Piłsudski zaczął być prezentowany jako wybitny mąż stanu, nieustraszony pogromca komunistów z 1920 roku i wzorowy autorytarny przywódca. Czytelnicy mogli być zdziwieni, tym bardziej że nie tak dawno w „Völkischer Beobachter” z 27 czerwca 1930 r. Piłsudskiego opisywano jako „dyktatora z paranoją”. Wraz z marszałkiem w niemieckiej prasie ewoluował obraz wszystkich Polaków. Wizerunek niechlujnych awanturników zastąpiono ideałem romantycznych bohaterów, których symbolem stał się Fryderyk Chopin. Na bazie „kwitnących” stosunków polsko-niemieckich o naszym kompozytorze napisano w tamtym czasie aż pięć powieści oraz nakręcono film „Walc pożegnalny”, zaś punktem kulminacyjnym było otwarcie w Berlinie Instytutu Polski. Polacy nie pozostawali dłużni. Znacząco zwiększono wydatki na propagandę kultury niemieckiej, a na polowania do Puszczy Białowieskiej przyjeżdżali niemieccy dygnitarze. Powołano do życia Towarzystwo Polsko-Niemieckie, a w Warszawie zaczęli pojawiać się z wykładami miłośnicy polskiej kultury. Nie obywało się jednak bez problemów. Napływ niemieckiej kultury do Polski napotykał społeczny opór środowisk żydowskich. Przed kinami i teatrami działacze rozdawali antyniemieckie ulotki, co nieraz kończyło się paraliżem niemieckich imprez kulturalnych. Podpisanie traktatu z Niemcami w żaden sposób nie uśpiło czujności Piłsudskiego, który od początku był pełen rezerwy wobec Niemiec. Najlepiej świadczy o tym fakt, że już w lutym 1934 r. z jego inicjatywy powołano specjalną grupę mającą zbadać, czy Niemcy nie dogadują się za naszymi plecami z Sowietami. W przeciwieństwie do europejskich polityków Piłsudski nie bagatelizował Hitlera, widząc w nim realne zagrożenie dla Polski i stabilności całego regionu. Dla Piłsudskiego zbliżenie z Niemcami było bardziej wyrazem „rozsądku niż uczucia”, jak wyznał Hermannowi Rauschningowi, prezydentowi gdańskiego senatu. Równocześnie z podtrzymywaniem przyjaznych stosunków z Trzecią Rzeszą prowadzone były rozmowy z Moskwą. Kierunek wschodni w polskiej polityce zagranicznej zyskał na wadze na początku lat 30. Bynajmniej nie wynikało to ze względów ideologicznych, lecz zwykłego państwowego koniunkturalizmu. Piłsudski szczerze nienawidził komunistów, wychodził jednak z założenia, że sojusz z Sowietami będzie dla Polski korzystniejszy. Tym bardziej że im więcej lat mijało od zakończenia wojny, tym lepiej Niemcy dogadywali się z mocarstwami zachodnimi. Dla Moskwy i Polski nie oznaczało to niczego dobrego. Traktaty z Locarno podpisane w 1925 r. tylko potwierdziły ten stan rzeczy. Francja zacieśniła więzi z Niemcami kosztem Polski, co pozwoliło spadkobiercom Bismarcka wejść na europejskie salony. W Warszawie zapachniało zdradą. – Trzeba uważać, gdyż Francja może poświęcić nas dla swoich interesów – ostrzegał Piłsudski. Klęska polskiej dyplomacji w Locarno w dużym stopniu popchnęła Marszałka do zamachu stanu, przejęcia władzy i przywrócenia bezpieczeństwa w kraju. Zbliżenie Berlina i Paryża groziło rewizją naszej zachodniej granicy. W takiej sytuacji Polska byłaby zmuszona oddać Pomorze Gdańskie i część Górnego Śląska. W obawie przed rewizją naszej zachodniej granicy Piłsudski podjął w 1932 r. rozmowy z Moskwą, czego efektem był pakt o nieagresji. Podpisane porozumienie było chyba najważniejszym aktem międzynarodowym zawartym przez Polskę po roku 1921 r., czyli po zawarciu sojuszu polsko-francuskiego. Dokument zabezpieczał czasowo naszą granicę wschodnią i dawał istotne korzyści w rozmowach dotyczących naszej polityki zachodniej. O randze tego porozumienia świadczy fakt, że na początku lipca 1933 r. doszło w Warszawie do tajnego spotkania polskiego ministra spraw zagranicznych Józefa Becka z Karolem Radkiem, polskim Żydem i działaczem bolszewickim, będącym sowieckim wysłannikiem. Beck w imieniu Piłsudskiego miał zaproponować Sowietom sojusz przeciwko Niemcom. Czy faktycznie Piłsudski był zainteresowany realnym przymierzem ze Stalinem? Nie mamy na to żadnych twardych dowodów, za to wiele poszlak. 5 listopada 1933 r., podczas spotkania w belwederze Piłsudskiego z Józefem Lipskim, nowym przedstawicielem RP w Berlinie, Marszałek miał rzucić od niechcenia w kierunku Becka następującą uwagę: „Radek poszedł najdalej, bo chciał mi nawet dać dowództwo obu armii”. Piłsudski nawiązywał najprawdopodobniej do jakiejś wypowiedzi Karola Radka w trakcie jego pobytu w Polsce. Czy należałoby wyciągnąć stąd wniosek, że Stalin przyjął polskie propozycje sojuszu przedstawione przez Becka i w odpowiedzi zaproponował Piłsudskiemu dowództwo nad armią polską i sowiecką w razie konfliktu z Niemcami? – Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć bez uzyskania dostępu do nowych źródeł. Gdyby Polska weszła w sojusz ze Stalinem, w co nie wierzę, bo ta propozycja była nierealna, oznaczałoby, że Polska musiałaby się podporządkować Moskwie. – Nie wierzę w to, że Piłsudski się na to zgodził – przekonuje Krzysztof Rak. Nie minęło kilka lat, jak Trzecia Rzesza i ZSRR dogadały się za naszymi plecami, depcząc brutalnie dotychczasowe sojusze. Czy Piłsudski dał się oszukać? Sztuka balansu Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy Polski i Europy, gdyby Piłsudski żył jeszcze we wrześniu 1939 r. Nie da się zaprzeczyć, że twarda ręka do polityki i trzeźwość jego osądów wzbudzały szacunek zarówno w Moskwie, jak i Berlinie. O stosunku Stalina do Piłsudskiego najlepiej świadczy pewna anegdota, opowiadająca o spotkaniu z dyktatorem grupy polskich komunistów. W czasie mocno zakrapianej imprezy pijani w sztok Polacy wznosili okrzyki i wiwaty. W pewnym momencie jeden z komunistów, miotając się od stołu do stołu, podniósł kielich i krzyknął: „Da zdrawstwujet marszał Piłsudski!”, chcąc oczywiście powiedzieć: „Da zdrawstwujet marszał Stalin”. W jednej chwili wszyscy otrzeźwieli, patrząc ze strachem na Stalina i zastanawiając się, jak zareaguje dyktator. Ten spokojnie popykał fajką, popatrzył na nich i powiedział: „Nicziewo, nicziewo, eta toże był charoszyj marszał”. Hitlerowi także znacznie bliżej było do „silnego i szorstkiego wojskowego w Warszawie niż do londyńskich i paryskich hrabiów w garniturach na miarę” – pisze historyk Arkadiusz Stempin. Relacje z autorytarnymi sąsiadami zaczęły się zmieniać po śmierci Marszałka w 1935 r. Polityczny testament Piłsudskiego zakładał utrzymanie sojuszu z Francją, zawarcie podobnego z Wielką Brytanią oraz unikanie agresji niemieckiej poprzez poprawne stosunki z Berlinem. Komendant zwracał jednocześnie uwagę, że Polska powinna jednoczyć się sojuszami z wszystkimi państwami, którym groziła podobna agresja ze strony Niemiec. Polityka zagraniczna Józefa Becka w latach późniejszych opierała się więc na utrzymaniu dyplomatycznego balansu między Berlinem a Moskwą. Problem w tym, że o ile udawało się to w pierwszej połowie lat 30., pod koniec drugiej dekady status quo był niemożliwy. W 1935 r. Hitler ustami Hermanna Göringa zaproponował Polsce sojusz przeciwko Sowietom, mamiąc nas obietnicami zdobyczy terytorialnych na Wschodzie. Piłsudski nie podjął tematu, tłumacząc, że „Polska nie jest zainteresowana podkręcaniem napięcia z bolszewicką Rosją”. Jeszcze w 1938 i na początku 1939 r. Führer wysyłał do Warszawy szefa MSZ Joachima Ribbentropa, a także Göringa i Franka, którzy mieli kusić wizją utworzenia granicy polsko-węgierskiej kosztem Czechosłowacji, podobnie jak przyłączenia części Ukrainy do Polski. Bezskutecznie. Celem polityki balansu było utrzymanie polskiej niezależności. Zawierając pakt z Niemcami, musielibyśmy się zgodzić nie tylko na podbój Rosji, ale też na dominację Hitlera w Europie. Z kolei sojusz z Sowietami byłby równoznaczny z akceptacją planu Stalina, jakim był podbój całego kontynentu i skomunizowanie go. Polska wybrała trzecią drogę: sojusz z Francją i Wielką Brytanią, który – jak się okazało – nie przyniósł nam zbyt wielu korzyści. 24 sierpnia 1939 r. rządy sowiecki i niemiecki ogłosiły, że w nocy zawarły pakt o nieagresji. W rzeczywistości był to pakt o agresji. W tajnym protokole wytyczono granice przyszłego, czwartego rozbioru Polski i określono przynależność krajów wschodnioeuropejskich do stref wpływów obydwu państw. Pierwotnie Hitler planował ekspansję na zachód Europy, ale to właśnie postawa Polski skłoniła do uderzenia najpierw na wschodzie. We wspomnieniach gen. Franza Haldera, szefa sztabu generalnego, Hitler tłumaczył genezę napaści na Polskę w następujący sposób: „Właściwie wskazane byłoby najpierw załatwić sprawy na zachodzie; jednak widać było coraz wyraźniej, że Polska w trudnej sytuacji uderzy w plecy, dlatego trzeba załatwić kwestię wschodnią, zanim zabierzemy się za problemy zachodnie”. Führer wiedział, że Polska będzie lojalnym sojusznikiem zachodnich mocarstw, gdyby zaatakował je w pierwszej kolejności. To była główna przyczyna napaści na Polskę 1 września 1939 r. Krzysztof Rak, „Piłsudski. Między Stalinem a Hitlerem”, Bellona
Traudl Junge pochodziła z rodziny wyznającej nacjonalistyczne poglądy, a sama była urzeczona nazistowską retoryką W wieku 22 lat zaczęła pracować jako sekretarka Adolfa Hitlera. Gdy wojska hitlerowskie zaczęły odnosić klęski, Führer udał się do schronu razem z najbliższymi współpracownikami. Traudl Junge towarzyszyła mu do końca Po wojnie spisała swoje wspomnienia, w których przyznała się do winy, iż nie zdawała sobie sprawy ze skali tragedii, za którą odpowiadał jej szef Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Traudl Junge zaczynała pracę u Adolfa Hitlera jako 22-latka. Początkowo była zafascynowała swoim szefem, jednak gdy po wojnie wyszły na jaw zbrodnie, których się dopuścił, nie mogła pogodzić się z faktem, że była częścią skrzętnie zaplanowanej przez niego machiny śmierci. Polecamy: Jaś Fasola zagra Adolfa Hitlera? Traudl Junge u schyłku życia wydała wywiad-rzekę "Z Hitlerem do końca". Opisała w niej pierwsze dni spędzone w gabinecie Adolf Hitlera oraz przebieg swej kariery. "Nauczyłam się przyznawać do tego, że w 1942 r., jako 19-latka, młoda i ciekawa życia, byłam zafascynowana Adolfem Hitlerem, że był on sympatycznym zwierzchnikiem i odnosił się do mnie po przyjacielsku, a zarazem po ojcowsku, że z całą świadomością, tłumiąc w sobie ostrzegawczy głos niemal do samego gorzkiego końca, chętnie przebywałam u jego boku. Po ujawnieniu zbrodni popełnionych przez tego człowieka do końca życia będzie mi towarzyszyło poczucie, że jestem współwinna" - przyznała. Dlaczego Traudl Junge została sekretarką Hitlera? Dlaczego młodziutka dziewczyna zaczęła wierzyć w wizję Adolfa Hitlera? Jak to możliwe, że będąc jego bliskim współpracownikiem, nie zdawała sobie sprawy z potworności jego działań? Okazuje się, że zło może przybierać przeróżne postacie. Również te, które na pierwszy rzut oka wydają się być dobrotliwym wujkiem. Gertruda "Traudl" Junge (z domu Humps) urodziła się w 1920 r. w Monachium. Dorastała w domu, w którym panowały nacjonalistyczne poglądy. Jej ojciec był członkiem partii NSDAP, głoszącej antysemickie i antybolszewickie hasła. Gdy Adolf Hitler doszedł w Niemczech do władzy w 1933 r. dla wielu ludzi było to wielkie święto. Dla rodziny Humpsów również. "W mojej szkole i generalnie w całym kraju dojście Adolfa Hitlera do władzy traktowano jako wyzwolenie. Wierzyliśmy, że Niemcy znów mogą mieć nadzieję. Poczułam wtedy wielką radość. Zostało to w szkole przedstawione jako punkt zwrotny w losach ojczyzny. Istniała szansa, że niemiecka pewność siebie może się na nowo umocnić... Wcześniej duch narodowy był stłumiony, a po tym wydarzeniu odnowił się, na co ludzie zareagowali bardzo pozytywnie" - napisała Traudl Junge w swojej książce. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Traudl Junge dołączyła do "Ligi Niemieckich Dziewcząt", która zrzeszała młode Aryjki w wieku od 18 do 21 roku życia. Założycielka organizacji tak opisała jej misję: "Zadaniem naszej Ligi jest wychowanie młodych kobiet do przekazywania wiary narodowo-socjalistycznej i filozofii życia. Są to dziewczyny, których ciała, dusze i umysły są w harmonii, których zdrowie fizyczne i zrównoważona natura są wcieleniami tego piękna, które pokazuje, że ludzkość jest stworzona przez Wszechmogącego... Chcemy wyszkolić młode kobiety, które są dumne, wiedząc, że pewnego dnia zdecydują się dzielić życie z walczącymi mężczyznami. Chcemy u nas dziewcząt, które bez zastrzeżeń wierzą w Niemcy i Führera, co sprawi, że zaszczepią tę wiarę w sercach swoich dzieci. Wtedy narodowy socjalizm, a przez to same Niemcy, będą trwać wiecznie" - brzmiał komunikat. "Zachowywał się wręcz jak ojciec" Traudl Junge wierzyła żarliwie w hasła głoszone przez organizację. Choć pasjonowała się tańcem, postanowiła poszukać pracy w służbie państwu. Znalazła posadę w Kancelarii Nowej Rzeszy, a stamtąd trafiła wprost do biura Adolfa Hitlera. "Hitler miał dwie sekretarki. Fraulein Wolf i Fraulein Schroeder były jego pracownicami i stałymi towarzyszkami przez ponad 10 lat. Stres i napięcie związane z życiem dostosowanym do napiętego grafiku Hitlera wpłynęły na ich zdolność do sprawnego funkcjonowania, podobnie jak ich postępujący wiek. Pewnego dnia Hitler chciał podyktować dokument. Fraulein Wolf źle się czuła, Fraulein Schroeder była w teatrze w Berlinie. Był wściekły, gdy odkrył, że nie było nikogo, kto mógłby mu pomóc. (...) Stwierdził, że trzeba zatrudnić młodszą sekretarkę, aby zdjąć część ciężaru z barek obu weteranek. I tak pod koniec listopada 1942 r. do gabinetu Naczelnego Wodza wezwano 10 młodych dziewcząt" - czytamy w książce "Z Hitlerem do końca". W grudniu 1942 r. Führer wyznaczył Traudl Junge, by jako pierwsza poddała się testowi dyktowania. Dziewczyna przypadła mu do gustu i nie zrobiła błędów podczas pisania, więc powiedział swojemu bliskiemu współpracownikowi, Albertowi Bormannowi, że może odprawić pozostałe kandydatki. W swojej książce kobieta tak opisała, jak czuła się, zaczynając pracę w biurze Adolfa Hitlera. "Miałam 22 lata i nic nie wiedziałem o polityce, nie interesowało mnie to ... Przyznam, że fascynował mnie sam Adolf Hitler. Był dla mnie miłym szefem, zachowywał się wręcz jak ojciec, przyjaciel. Celowo zignorowałam wszystkie ostrzegawcze głosy we mnie i cieszyłam się, że mogę trwać u jego boku również do samego końca. Nie chodziło o to, co mówił, ale o sposób, w jaki mówił i jak to robił. Nigdy nie rozumiałam, jaki miał wpływ na nas wszystkich. Czasami, kiedy wyjeżdżał gdzieś bez nas, było prawie tak, jakby ktoś wyssał z pomieszczeń całe powietrze... Brakowało jakiegoś istotnego elementu, bez niego żyliśmy w próżni" - wyznała. Pracując dla Adolfa Hitlera, Traudl Junge poznała swojego przyszłego męża. Mężczyzna był oddanym służącym Führera. By mogło dojść do zalegalizowania związku para musiała poprosić o zgodę swojego szefa. Sekretarka zdradziła, jak zareagował Hitler. "Dowiadując się o naszych planach matrymonialnych, Hitler powiedział: »Cóż, z pewnością mam pecha z moim personelem. Najpierw Christian poślubia Datę (...), a teraz Traudl też mnie zostawia i zabiera ze sobą mojego najlepszego lokaja. Na szczęście Ty, Traudl, na razie zostaniesz ze mną. Twój mąż upiera się, że chce iść na front, a kiedy będziesz na niego czekać, możesz dalej dla mnie pracować«” - wyznała w swojej książce. Traudl Junge Ceremonia ślubna odbyła się w czerwcu 1943 r. Małżonkowie spędzili ze sobą cztery tygodnie, a następnie zostali rozdzieleni, gdy mąż Traudl Junge udał się na front. Od tamtej pory mieli się już nigdy się nie zobaczyć. W sierpniu 1944 r. mąż Traudl Junge zginął w Normandii. Smutną wiadomość swojej sekretarce przekazał sam Führer. 16 stycznia 1945 r. Adolf Hitler i jego najbliżsi współpracownicy przenieśli się do podziemnego bunkru. Sytuacja na froncie nie sprzyjała armii niemieckiej, a Führer doskonale zdawał sobie sprawę, że klęska jest blisko. Pod koniec kwietnia Armia Czerwona znajdowała się jedynie kilometr od kryjówki wodza. Chociaż przegrana była nieunikniona, Hitler nalegał, aby jego żołnierze walczyli na śmierć i życie. Nieustannie wysyłano instrukcje z rozkazami egzekucji, które miały być wykonane na wycofujących się dowódcach wojskowych. Wtedy też zaczęły pojawiać się sugestie, że sam Hitler powinien spróbować uciec. Führer odrzucił jednak ten pomysł, obawiając się możliwości schwytania. Dotarły do niego plotki o tym, że wojska radzieckie planowały zamknąć go w klatce i paradować z pojmanym wodzem ulicami Niemiec. Aby uniknąć upokorzenia, Adolf Hitler postanowił popełnić samobójstwo. 28 kwietnia 1945 r. Traudl Junge spisała ostatnią prywatną i polityczną wolę, a także testament Hitlera. Wódz pozostawił cały majątek partii nazistowskiej. Śmierć Adolfa Hitlera 28 kwietnia 1945 r. Adolf Hitler poślubił swoją partnerkę, Evę Braun. Była to smutna uroczystość, bo obydwoje wiedzieli już, co ich czeka. Małżonkowie postanowili popełnić razem samobójstwo. Hitler przetestował najpierw pigułkę cyjankową na swoim owczarku alzackim, Blondi. Podobno namawiał Evę Braun, by wybrała życie, jednak ona była nieugięta. Tak samo postąpił najbliższy współpracownik Hitlera - Joseph Goebbels. W swojej książce Traudl Junge tak opisała ostatnie chwile wodza III Rzeszy: "Nagle… rozlega się dźwięk wystrzału, tak głośny, tak blisko, że wszyscy ucichamy. Odbija się echem we wszystkich pokojach... Ochroniarz Hitlera, Rochus Misch, opowiedział mi: »Wszyscy czekali na strzał. Spodziewaliśmy się tego… No i przyszedł strzał. Heinz Linge zabrał mnie na bok i weszliśmy do środka. Zobaczyłem, jak Hitler osunął się przy stole. Nie widziałem krwi na jego głowie. I zobaczyłem Evę leżącą obok niego na sofie - w biało-niebieskiej bluzce z małym kołnierzykiem. (...) Miłość Evy do niego, jej lojalność były absolutne - co niewątpliwie dowiodła pod koniec«" - pisała Traudl Junge. Foto: Bettman / Getty Images Adolf Hitler Wielu obecnych w bunkrze współpracowników Hitlera również zdecydowało się iść w ślady wodza i popełnić samobójstwo. Reszta salwowała się ucieczką. Wśród tych drugich była również Traudl Junge. Kobietę aresztowano dopiero, gdy dotarła do Berlina. W wyniku procesu denazyfikacyjnego zakwalifikowano do tzw. IV grupy, w której znajdowali się bierni członkowie ruchu nazistowskiego. Nie postawiono jej nigdy żadnych zarzutów. Po wojnie spisała swoje wspomnienia, jednak chcący odciąć się od horroru wojny Niemcy nie byli nimi zainteresowani. W latach 70. kobieta udzieliła wywiadu, który spotkał się z zainteresowaniem opinii publicznej, a w 2002 r., przed samą śmiercią, wydała obszerną książkę "Z Hitlerem do końca", w której rozliczyła się ze swoją przeszłością. Znalazło się w niej poruszające wyznanie: "Oczywiście, że cały horror, o którym usłyszałam podczas procesu w Norymberdze o sześciu milionach Żydów, dysydentach czy ludziach innych ras, którzy zostali zabici, wstrząsnął mną głęboko. Ale wtedy jeszcze nie byłam w stanie zobaczyć w tym związku ze swoją przeszłością. Uspokajałam się myślą, że nie jestem osobiście za to odpowiedzialna i że nie wiedziałam o skali tego. Ale pewnego dnia, kiedy przechodząc obok tablicy upamiętniającej Sophie Scholl przy Franz-Joseph-Strasse zobaczyłam, że ona była w moim wieku i że została stracona w roku, w którym zaczęłam pracować dla Hitlera. Wtedy dopiero zrozumiałam, że młodość nie jest żadnym usprawiedliwieniem i że mogłam odkryć prawdę. Trzeba wsłuchiwać się w głos sumienia. Nie trzeba, nawet w przybliżeniu, tyle odwagi, ile by się wydawało, do przyznania się do błędów i wyciągnięcia z nich wniosków. Po to się przyszło na świat, żeby zmieniać się, ucząc" - dodała. Źródło: Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
przy stole z hitlerem